zapewne przez część społeczeństwa uznawana jestem za wyrodną ale:
- uważam, że dzieciom należy się odrobina samodzielności
- uważam, że dzieci powinny spędzać trochę czasu bez rodziców
- uważam, że dzieciom należą się wakacje od rodziców, a rodzicom wakacje od dzieci
- pozwalam dzieciom przewracać się, brudzić, taplać w kałużach
- pozwalam wspinać się na drzewa i wchodzić na skałki
- pozwalam dzieciom malować w domu farbami
- pozwalam dzieciom jeść słodycze
- pozwalam dzieciom oglądać bajki
- pozwalam dzieciom jeść frytki i hamburgery
- ...........
czyż nie jest tak, że to co zakazane przyciąga ....
nie byłam chowana pod kloszem - nie chowam pod kloszem
w zasadzie to nie wiem co chciałam napisać .. chyba tylko to, że staram się nie być toksycznym rodzicem ...
bla bla bla ....
.
poniedziałek, 1 września 2008
niedziela, 31 sierpnia 2008
maleństwo
od godziny 20 45
- CIOCIĄ JESTEM :)
taką prawdziwą, najprawdziwszą !!!!!!!:):):)
malutkiego człowieczka !!:):)
taką prawdziwą, najprawdziwszą !!!!!!!:):):)
malutkiego człowieczka !!:):)
historia się tworzy ...
pisząc (wcześniej) o tym co (jest) dziś, a tym co (będzie) jutro - nie sądziłam, że NAPRAWDĘ i AŻ tak bardzo wszystko się zmieni
(ale o tym co się właśnie zaczyna dziać - później - jak już BĘDZIE ....)
:):):)
(ale o tym co się właśnie zaczyna dziać - później - jak już BĘDZIE ....)
:):):)
wpis sponsorowany przez literkę "a"
a od jutra wszystko się zmieni
a od jutra wszystko wróci do normy
a od jutra - ciekawe jak to wszystko będzie wyglądać
a dziś - jest piękny - jeszcze -letni dzień
(a dziś już moja silna wola zwyciężyła - i zjadła eklerka i omleta - i teraz suchej krakowskiej jej się chce - a w ogóle - to ja mam na ogól bardzo silną wolę - robi ona sobie ze mną to co chce...)
a od jutra wszystko wróci do normy
a od jutra - ciekawe jak to wszystko będzie wyglądać
a dziś - jest piękny - jeszcze -letni dzień
(a dziś już moja silna wola zwyciężyła - i zjadła eklerka i omleta - i teraz suchej krakowskiej jej się chce - a w ogóle - to ja mam na ogól bardzo silną wolę - robi ona sobie ze mną to co chce...)
komunikat prasowy
przez ostatnie 24 godziny - BA ! - a może nawet i więcej (bo nie wiem dokładnie OD kiedy i nie wiem dokładnie DO kiedy) ludzie źli - ZABRALI MI NET
kiedy zadzwoniłam i zapytałam najsłodszym z głosików panodneta- dlaczego jest tak, że go (neta) nie ma - panodneta odpowiedział (niezbyt odkrywczo ), że ... awaria jest...
kiedy spytałam panaodneta (głosikiem już nieco stwardniałym) - do kiedy tak będzie, że go (neta) nie będzie - panodneta powiedział - nie troszcząc się o stan mojego SŁABEGO SERCA - aż usuną awarię -
a kiedy usuną awarię - spytałam głosem w którym tliła się jeszcze nadzieja -panodneta z rozbrajającą szczerością powiedział - nie wie, bo to nie u niego ...
potem tych telefonów do panodneta wykonałam jeszcze kilka - panodneta - był niewzruszony - i wciąż odpowiadał - CZEKAĆ !
ta jego (panaodneta) niewiedza, a mój brak tlenu (bo wiadomo sieć uzależnia) - trwały tak i trwały całe niekończące się wieki (znaczy - wczorajszy dzień) ....
ale już jestem i żyję w mym świecie i jest ok
więc - dziękuję za troskę - ale - mimo wszystko - brak wpisu nie był spowodowany stanem mojego umysłu/ stanem ducha/stanem psychofizycznym - tylko - ot tak po prostu - najzwyklej pod słonkiem - banalną awarią
pewnie znowu - bo zapewniam, że znam osobiście takie przypadki - kiedy - jakiś chłopek - roztropek/robotnik budowlany - zamiast łopatą kopać w pobliżu światłowodów załatwił sprawę jednym machnięciem łyżki kaparkowej
kiedy zadzwoniłam i zapytałam najsłodszym z głosików panodneta- dlaczego jest tak, że go (neta) nie ma - panodneta odpowiedział (niezbyt odkrywczo ), że ... awaria jest...
kiedy spytałam panaodneta (głosikiem już nieco stwardniałym) - do kiedy tak będzie, że go (neta) nie będzie - panodneta powiedział - nie troszcząc się o stan mojego SŁABEGO SERCA - aż usuną awarię -
a kiedy usuną awarię - spytałam głosem w którym tliła się jeszcze nadzieja -panodneta z rozbrajającą szczerością powiedział - nie wie, bo to nie u niego ...
potem tych telefonów do panodneta wykonałam jeszcze kilka - panodneta - był niewzruszony - i wciąż odpowiadał - CZEKAĆ !
ta jego (panaodneta) niewiedza, a mój brak tlenu (bo wiadomo sieć uzależnia) - trwały tak i trwały całe niekończące się wieki (znaczy - wczorajszy dzień) ....
ale już jestem i żyję w mym świecie i jest ok
więc - dziękuję za troskę - ale - mimo wszystko - brak wpisu nie był spowodowany stanem mojego umysłu/ stanem ducha/stanem psychofizycznym - tylko - ot tak po prostu - najzwyklej pod słonkiem - banalną awarią
pewnie znowu - bo zapewniam, że znam osobiście takie przypadki - kiedy - jakiś chłopek - roztropek/robotnik budowlany - zamiast łopatą kopać w pobliżu światłowodów załatwił sprawę jednym machnięciem łyżki kaparkowej
piątek, 29 sierpnia 2008
dzień
próbowałam napisać - coś - cokolwiek - nie wychodzi nic...
głowa od popołudnia uparcie przypomina o swym istnieniu
zimno ...
trudny dzień... ciężki i długi
pora na jego koniec - niech się już skończy - najwyższy na to czas
.
głowa od popołudnia uparcie przypomina o swym istnieniu
zimno ...
trudny dzień... ciężki i długi
pora na jego koniec - niech się już skończy - najwyższy na to czas
.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
