piątek, 5 września 2008

pająkowe układy

no to dziś będzie o pająkach i pajęczynach
(pajęczyna - to - rzecz jasna i powszechnie oczywista - żona pająka - ....moje dziecko dawno temu mawiało - mamuś pajęczyna szła - ta na tych długich nogach...)

no to tak - pająki są spoko - i ja - generalnie rzecz biorąc nic do nich nie nie mam - i do czasu kiedy budują one sobie swoje domki gdzieś tam - gdzie -nie- są-do-końca widoczne to mają spokój ... co innego kiedy rozpoczynają budowę w miejscach powszechnie widocznych - nooo - no to bez przesady........

i wtedy przeprowadzam z nimi męską rozmowę i ustalamy ... że tak robić nie wolno - no i one się przenoszą w inne - te mniej widoczne miejsca ...

generalnie układ jest ok ..... nie wadzimy sobie i nie wchodzimy zbytnio w drogę ...

choć kiedyś w nocy - jeden wybrał sobie drogę - akurat przez moją rękę - to się ciut na bydlę zdenerwowałam .....

a na marginesie dodam, że znam taką jedną - zupełnie mi bliską osobę - która to osoba ma zupełnego hopla na ich -pająków i pajęczyn - punkcie - ona wynosi je na dwór - podkreślam - wynosi - nie wyrzuca - żeby sobie nóg nie połamały.....

sen

śniło mi się ... że byłam w warszawie, była piękna pogoda, wiał lekki wiatr...

a ja szłam z jakimś szalenie przystojnym, ślicznie pachnącym (naprawdę - czułam to), doskonale ubranym i ...nieprzyzwoicie bogatym facetem (nie wiem skąd, ale wiedziała, że on jest - tak właśnie bardzo - nieprzyzwoicie wręcz - bogaty)...

doszliśmy do jakiegoś hotelu (bardzo ładnego, bardzo drogiego) ... ... a tam ludźmi z obsługi byli sami moi znajomi.... ... i patrzyli się na nas jakoś tak podejrzliwie ...
a ten mężczyzna, z którym byłam - był umówiony na jakieś spotkanie (miał kupić w hotelu tym jakieś biurko (!!!) za milion złotych (!!!) i poprosił, żebym poszła z nim .... (dlaczego biurko kupował w hotelu nie wiem, skąd taka kwota nie mam pojęcia, ale wiem, że tak było)

a ja - oj bardzo, bardzo się bałam, nie wiedziałam co mam robić i jak się zachowywać .. czułam się jak taki ostatnia ofiara losu, jak mokry kurczak ... to było nieprzyjemne ....

a ON (nawet nie wiem jak miał na imię) widząc mój popłoch i zakłopotanie zostawił całe to towarzystwo, wziął mnie za rękę i zabrał na spacer ...

i ......... obudziłam się ....

i GRZECZNIE PYTAM PO CO - PO CO JA SIĘ OBUDZIŁAM ?????????

no po co ??????????

czwartek, 4 września 2008

czekoladowe po-myślenie wieczorową porą

o czekoladzie ....

no to tak mi się przy okazji pomyślało..
więc rozważając temat czekolady to, czy biała (ptfu osobiście jej nie znoszę) czekolada to też czekolada ?
toć to typowy - jak nic - oksymoron !!!

no albo i jakieś inne mutanctwo ...
no bo żeby tak oszpecić czekoladową czekoladę.. i nazwać to białe paskudztwo CZEKOLADĄ!

to co - teraz jak ktoś jest mleczno biały to też można o nim powiedzieć, że jest opalony na czekoladkę (i niech mi się tu żaden nie wyrywa że biała czekolada nie jest całkiem biała tylko ecru - wiem to :) )
no i dalej ... idąc tym tropem czekoladowym - to co ...
no co z tym szczęściem ? -
bo przeceż - niby czekolada = hormon szczęścia (w dużym uproszeniu - w mądrych artykułach zostało to dogłębniej wyjaśnione) a co z białą - to też daje szczęście??

matko jedyna ile pytań wieczorową porą..
a już miałam iść spać, a tu same problemy człowiek ma jak tak sobie pomyśli ....

myślenie to ma jednak kolosalną przyszłość

***
no to ja jednak chyba już pójdę spać;)


***

(choć tak prawdę powiedziawszy biała wiórkowo kokosowa jest całkiem mniam mniam ;)

czas..

czas to takie dziwne zjawisko....

kiedy na coś czekamy - czas - wlecze się niemiłosiernie ..

kiedy chcemy, by chwila trwała - ona ucieka ....

bo przecież czas po prosu żyje sobie swoim rytmem ...

i ani nie przyspiesza, ani nie zwalnia ....

czas przyzwyczaić się do czasu ...
(czasu teraźniejszego)

kiczowato

.... uwielbiam kalejdoskopy - takie zwykłe dziecięce, tekturowe z plastikowymi koralikami ... kiedy byłam mała miałam ich kilka ....
... i szklane śnieżne kule ....z miliardami (styropianowych) śnieżnych płatków
... i takie lampy z magmowymi glutami, które - kiedy robi się ciepło przeistaczają się najpierw w węże, a potem kulki i kuleczki ... łączą się ze sobą, a potem dzielą ... po to by znów się połączyć...
.. i takie ramki z piaskiem i oliwą, które po przechyleniu tworzą obrazki ....

no naprawdę lubię oglądać takie kiczowatości ... :)

popołudniowo

jechałam dziś samochodem ... była piękna słoneczna pogoda końca lata ... prawdziwa autostrada pozwalała na prędkość większą niż standardowe - miejskie 50 km/h ...

w radio - muzyczny guru i jego (i moja) kultowa muzyka ...
i tyle rzeczy zależało wyłącznie ode mnie ....

i chciałam tak jechać ...daleko ...daleko ... na koniec ..............

a teraz dalej słucham tej muzyki ...

bo mój dzisiejszy (obecny) nastrój idealnie komponuje się z tym co rozpoczął piotr kaczkowski
... Amused To Death ...

i piję the or w zielonym kubanku i jest tak .... spokojnie ....

środa, 3 września 2008

zmysłowo

powróćmy do tematu zmysłowości ...

naczelnym zmysłem czekoladowej istoty jest węch ...
węchem rozpoznaję świat... zapachy przypominają historie, zapachy przypominają ludzi, zapachy przypominają sytuacje...

lubię...
kąpać się w zapachu mandarynek, czereśni i wanilii...
pachnieć gruszkami ...
jeść awokado, rukolę, albo pomidory prosto z krzaczka (najchętniej te maleńkie ...)
pić kawę, wino, czekoladę ...

przyprawy, dodatki...zapachowe - koniecznie obowiązkowe we wszystkim, zawsze ...

zapachy towarzyszą wszystkiemu ... zapachy mają poranki i wieczory .. zapachy ma noc ...

kocham zapachy ...

a Ty którym zmysłem odbierasz świat ?
który zmysł jest zmysłem dominującym - pośród wszystkich innych zmysłów ?...

liczniki