paprykowo
sobota, 6 września 2008
piątek, 5 września 2008
pająkowe układy
no to dziś będzie o pająkach i pajęczynach
(pajęczyna - to - rzecz jasna i powszechnie oczywista - żona pająka - ....moje dziecko dawno temu mawiało - mamuś pajęczyna szła - ta na tych długich nogach...)
no to tak - pająki są spoko - i ja - generalnie rzecz biorąc nic do nich nie nie mam - i do czasu kiedy budują one sobie swoje domki gdzieś tam - gdzie -nie- są-do-końca widoczne to mają spokój ... co innego kiedy rozpoczynają budowę w miejscach powszechnie widocznych - nooo - no to bez przesady........
i wtedy przeprowadzam z nimi męską rozmowę i ustalamy ... że tak robić nie wolno - no i one się przenoszą w inne - te mniej widoczne miejsca ...
generalnie układ jest ok ..... nie wadzimy sobie i nie wchodzimy zbytnio w drogę ...
choć kiedyś w nocy - jeden wybrał sobie drogę - akurat przez moją rękę - to się ciut na bydlę zdenerwowałam .....
a na marginesie dodam, że znam taką jedną - zupełnie mi bliską osobę - która to osoba ma zupełnego hopla na ich -pająków i pajęczyn - punkcie - ona wynosi je na dwór - podkreślam - wynosi - nie wyrzuca - żeby sobie nóg nie połamały.....
(pajęczyna - to - rzecz jasna i powszechnie oczywista - żona pająka - ....moje dziecko dawno temu mawiało - mamuś pajęczyna szła - ta na tych długich nogach...)
no to tak - pająki są spoko - i ja - generalnie rzecz biorąc nic do nich nie nie mam - i do czasu kiedy budują one sobie swoje domki gdzieś tam - gdzie -nie- są-do-końca widoczne to mają spokój ... co innego kiedy rozpoczynają budowę w miejscach powszechnie widocznych - nooo - no to bez przesady........
i wtedy przeprowadzam z nimi męską rozmowę i ustalamy ... że tak robić nie wolno - no i one się przenoszą w inne - te mniej widoczne miejsca ...
generalnie układ jest ok ..... nie wadzimy sobie i nie wchodzimy zbytnio w drogę ...
choć kiedyś w nocy - jeden wybrał sobie drogę - akurat przez moją rękę - to się ciut na bydlę zdenerwowałam .....
a na marginesie dodam, że znam taką jedną - zupełnie mi bliską osobę - która to osoba ma zupełnego hopla na ich -pająków i pajęczyn - punkcie - ona wynosi je na dwór - podkreślam - wynosi - nie wyrzuca - żeby sobie nóg nie połamały.....
sen
śniło mi się ... że byłam w warszawie, była piękna pogoda, wiał lekki wiatr...
a ja szłam z jakimś szalenie przystojnym, ślicznie pachnącym (naprawdę - czułam to), doskonale ubranym i ...nieprzyzwoicie bogatym facetem (nie wiem skąd, ale wiedziała, że on jest - tak właśnie bardzo - nieprzyzwoicie wręcz - bogaty)...
doszliśmy do jakiegoś hotelu (bardzo ładnego, bardzo drogiego) ... ... a tam ludźmi z obsługi byli sami moi znajomi.... ... i patrzyli się na nas jakoś tak podejrzliwie ...
a ten mężczyzna, z którym byłam - był umówiony na jakieś spotkanie (miał kupić w hotelu tym jakieś biurko (!!!) za milion złotych (!!!) i poprosił, żebym poszła z nim .... (dlaczego biurko kupował w hotelu nie wiem, skąd taka kwota nie mam pojęcia, ale wiem, że tak było)
a ja - oj bardzo, bardzo się bałam, nie wiedziałam co mam robić i jak się zachowywać .. czułam się jak taki ostatnia ofiara losu, jak mokry kurczak ... to było nieprzyjemne ....
a ON (nawet nie wiem jak miał na imię) widząc mój popłoch i zakłopotanie zostawił całe to towarzystwo, wziął mnie za rękę i zabrał na spacer ...
i ......... obudziłam się ....
i GRZECZNIE PYTAM PO CO - PO CO JA SIĘ OBUDZIŁAM ?????????
no po co ??????????
a ja szłam z jakimś szalenie przystojnym, ślicznie pachnącym (naprawdę - czułam to), doskonale ubranym i ...nieprzyzwoicie bogatym facetem (nie wiem skąd, ale wiedziała, że on jest - tak właśnie bardzo - nieprzyzwoicie wręcz - bogaty)...
doszliśmy do jakiegoś hotelu (bardzo ładnego, bardzo drogiego) ... ... a tam ludźmi z obsługi byli sami moi znajomi.... ... i patrzyli się na nas jakoś tak podejrzliwie ...
a ten mężczyzna, z którym byłam - był umówiony na jakieś spotkanie (miał kupić w hotelu tym jakieś biurko (!!!) za milion złotych (!!!) i poprosił, żebym poszła z nim .... (dlaczego biurko kupował w hotelu nie wiem, skąd taka kwota nie mam pojęcia, ale wiem, że tak było)
a ja - oj bardzo, bardzo się bałam, nie wiedziałam co mam robić i jak się zachowywać .. czułam się jak taki ostatnia ofiara losu, jak mokry kurczak ... to było nieprzyjemne ....
a ON (nawet nie wiem jak miał na imię) widząc mój popłoch i zakłopotanie zostawił całe to towarzystwo, wziął mnie za rękę i zabrał na spacer ...
i ......... obudziłam się ....
i GRZECZNIE PYTAM PO CO - PO CO JA SIĘ OBUDZIŁAM ?????????
no po co ??????????
czwartek, 4 września 2008
czekoladowe po-myślenie wieczorową porą
o czekoladzie ....
no to tak mi się przy okazji pomyślało..
więc rozważając temat czekolady to, czy biała (ptfu osobiście jej nie znoszę) czekolada to też czekolada ?
toć to typowy - jak nic - oksymoron !!!
no albo i jakieś inne mutanctwo ...
no bo żeby tak oszpecić czekoladową czekoladę.. i nazwać to białe paskudztwo CZEKOLADĄ!
to co - teraz jak ktoś jest mleczno biały to też można o nim powiedzieć, że jest opalony na czekoladkę (i niech mi się tu żaden nie wyrywa że biała czekolada nie jest całkiem biała tylko ecru - wiem to :) )
no i dalej ... idąc tym tropem czekoladowym - to co ...
no co z tym szczęściem ? -
bo przeceż - niby czekolada = hormon szczęścia (w dużym uproszeniu - w mądrych artykułach zostało to dogłębniej wyjaśnione) a co z białą - to też daje szczęście??
matko jedyna ile pytań wieczorową porą..
a już miałam iść spać, a tu same problemy człowiek ma jak tak sobie pomyśli ....
myślenie to ma jednak kolosalną przyszłość
***
no to ja jednak chyba już pójdę spać;)
***
(choć tak prawdę powiedziawszy biała wiórkowo kokosowa jest całkiem mniam mniam ;)
no to tak mi się przy okazji pomyślało..
więc rozważając temat czekolady to, czy biała (ptfu osobiście jej nie znoszę) czekolada to też czekolada ?
toć to typowy - jak nic - oksymoron !!!
no albo i jakieś inne mutanctwo ...
no bo żeby tak oszpecić czekoladową czekoladę.. i nazwać to białe paskudztwo CZEKOLADĄ!
to co - teraz jak ktoś jest mleczno biały to też można o nim powiedzieć, że jest opalony na czekoladkę (i niech mi się tu żaden nie wyrywa że biała czekolada nie jest całkiem biała tylko ecru - wiem to :) )
no i dalej ... idąc tym tropem czekoladowym - to co ...
no co z tym szczęściem ? -
bo przeceż - niby czekolada = hormon szczęścia (w dużym uproszeniu - w mądrych artykułach zostało to dogłębniej wyjaśnione) a co z białą - to też daje szczęście??
matko jedyna ile pytań wieczorową porą..
a już miałam iść spać, a tu same problemy człowiek ma jak tak sobie pomyśli ....
myślenie to ma jednak kolosalną przyszłość
***
no to ja jednak chyba już pójdę spać;)
***
(choć tak prawdę powiedziawszy biała wiórkowo kokosowa jest całkiem mniam mniam ;)
czas..
czas to takie dziwne zjawisko....
kiedy na coś czekamy - czas - wlecze się niemiłosiernie ..
kiedy chcemy, by chwila trwała - ona ucieka ....
bo przecież czas po prosu żyje sobie swoim rytmem ...
i ani nie przyspiesza, ani nie zwalnia ....
czas przyzwyczaić się do czasu ...
(czasu teraźniejszego)
kiedy na coś czekamy - czas - wlecze się niemiłosiernie ..
kiedy chcemy, by chwila trwała - ona ucieka ....
bo przecież czas po prosu żyje sobie swoim rytmem ...
i ani nie przyspiesza, ani nie zwalnia ....
czas przyzwyczaić się do czasu ...
(czasu teraźniejszego)
kiczowato
.... uwielbiam kalejdoskopy - takie zwykłe dziecięce, tekturowe z plastikowymi koralikami ... kiedy byłam mała miałam ich kilka ....
... i szklane śnieżne kule ....z miliardami (styropianowych) śnieżnych płatków
... i takie lampy z magmowymi glutami, które - kiedy robi się ciepło przeistaczają się najpierw w węże, a potem kulki i kuleczki ... łączą się ze sobą, a potem dzielą ... po to by znów się połączyć...
.. i takie ramki z piaskiem i oliwą, które po przechyleniu tworzą obrazki ....
no naprawdę lubię oglądać takie kiczowatości ... :)
... i szklane śnieżne kule ....z miliardami (styropianowych) śnieżnych płatków
... i takie lampy z magmowymi glutami, które - kiedy robi się ciepło przeistaczają się najpierw w węże, a potem kulki i kuleczki ... łączą się ze sobą, a potem dzielą ... po to by znów się połączyć...
.. i takie ramki z piaskiem i oliwą, które po przechyleniu tworzą obrazki ....
no naprawdę lubię oglądać takie kiczowatości ... :)
popołudniowo
jechałam dziś samochodem ... była piękna słoneczna pogoda końca lata ... prawdziwa autostrada pozwalała na prędkość większą niż standardowe - miejskie 50 km/h ...
w radio - muzyczny guru i jego (i moja) kultowa muzyka ...
i tyle rzeczy zależało wyłącznie ode mnie ....
i chciałam tak jechać ...daleko ...daleko ... na koniec ..............
a teraz dalej słucham tej muzyki ...
bo mój dzisiejszy (obecny) nastrój idealnie komponuje się z tym co rozpoczął piotr kaczkowski
... Amused To Death ...
i piję the or w zielonym kubanku i jest tak .... spokojnie ....
w radio - muzyczny guru i jego (i moja) kultowa muzyka ...
i tyle rzeczy zależało wyłącznie ode mnie ....
i chciałam tak jechać ...daleko ...daleko ... na koniec ..............
a teraz dalej słucham tej muzyki ...
bo mój dzisiejszy (obecny) nastrój idealnie komponuje się z tym co rozpoczął piotr kaczkowski
... Amused To Death ...
i piję the or w zielonym kubanku i jest tak .... spokojnie ....
Subskrybuj:
Posty (Atom)